Archiwum Polityki

Dwóch panów w łódce

Kiedy po raz pierwszy popłynęli w jednej łódce, oko szkoleniowca od razu wyłapało, że Robert Sycz i Tomasz Kucharski mają bliźniacze wiosłowanie. Identycznie, co do ułamka sekundy, napędzają łódkę.

Tuż po zakończeniu igrzysk w Atenach. Do hali przylotów na lotnisku Okęcie w Warszawie wchodzą dwie grupy olimpijczyków. Ci z medalami – jednym wejściem; promienny Mateusz Kusznierewicz, Agata Wróbel z różowymi warkoczykami, mimo to – stateczna, Robert Sycz i Tomasz Kucharski – jakby schowani w sobie, lecz rzeczowi. Rzucają się ku nim dziennikarze.

Drugim wejściem wchodzą ludzie bez medali. Witają ich tylko rodziny. Jest tu czwórka wioślarzy, których od medalu dzieliła szerokość pudełka papierosów.

Polityka 38.2004 (2470) z dnia 18.09.2004; Społeczeństwo; s. 102
Reklama