Archiwum Polityki

„Razbombit` banditskij narod”

W Czeczenii trwa nieprzerwana kampania terroru. Podkładane są bomby pod posterunki reżimowej milicji, władz lokalnych, komendantury wojsk rosyjskich. Nowy, prorosyjski prezydent Czeczenii Ału Ałchanow poinformował (w przeddzień Biesłanu), że tylko w tym roku przeprowadzono tam 543 zamachy terrorystyczne. Dokonują ich zarówno grupy partyzanckie jak i ludzie niezwiązani ze zbrojnym podziemiem – kierujący się prawem klanowej zemsty mężczyźni biorą odwet na kolaborujących Czeczenach.

Coraz częściej, kiedy brakuje mężczyzn, do akcji wkraczają także zdesperowane, oszalałe z rozpaczy i zaślepione żądzą zemsty kobiety samobójczynie. Tak było z 20-letnią Elzą, która w listopadzie 2001 r. wysadziła się pod wojskową komendanturą, zabijając generała majora Gajdara Gadżyjewa, kata okolicy, zresztą półkrwi Czeczena, który na oczach Elzy zamordował jej męża. Rozerwała się wiązką granatów, o które w Czeczenii łatwiej niż o żywność.

Rosyjskie dowództwo jest coraz bardziej zdumione, jak w poszatkowanej posterunkami kontrolnymi republice, którą w ciągu jednego dnia można przejechać wzdłuż i wszerz, gdzie co kilka kilometrów, a także przy wjeździe i wyjeździe z każdej najmniejszej nawet wioski, podróżnych czeka lustracja dokumentów, mogą przemieszczać się grupy partyzanckie.

Polityka 37.2004 (2469) z dnia 11.09.2004; Temat tygodnia; s. 16
Reklama