Archiwum Polityki

Wiara i wieże

Popkultura na progu nowego wieku ma dwóch niezwykłych bohaterów: małego czarodzieja Harry’ego Pottera oraz baśniowego hobbita Frodo Bagginsa. Ten drugi poświęca się dla dobra mitycznego Śródziemia w drugim już filmie „Władca pierścieni. Dwie wieże”, który wejdzie wkrótce na ekrany naszych kin.

Harry Potter, też już dwukrotnie pojawiający się na ekranie, jest czarodziejem pobierającym dopiero nauki w szkole magii. Frodo Baggins jest natomiast hobbitem, czyli niziołkiem, który osiągnął już pełnoletność. Harry żyje całkiem współcześnie, na skraju dwóch rzeczywistości, tej zwyczajnej, którą zapełniają mugole nie wierzący w czary, oraz bardziej pociągającej – magicznej. Frodo dorasta w mitycznym świecie Śródziemia, przypominającym miejscami umowne realia wczesnego Średniowiecza. Obaj bohaterowie, z którymi witamy już drugi kolejny nowy rok, mają ważną misję do spełnienia. Harry jest za młody, żeby dokładnie zdawać sobie sprawę, do jakich wyższych celów został wybrany, choć wraz z przejściem do kolejnej klasy szkoły magii jego świadomość rośnie. Frodo, który mógłby być starszym bratem Harry’ego, nie ma wątpliwości, że powierzona mu została misja przeciwstawienia się złu. Nie może zawieść zacnych ludów Śródziemia.

Kto by przypuszczał, że XXI w., który jeszcze niedawno wyobrażaliśmy sobie jako wspaniałą realizację wizji z filmów science fiction, powitamy z rycerzami, dobrymi i złymi czarodziejami, jednorożcami, hobbitami i krasnoludami, nie mówiąc już o okropnych orkach i jeszcze gorszych Uruk-hai? Jeżeli prawdą jest, że kino „obsługuje” naszą podświadomość, to owa nadreprezentacja baśniowych stworów opanowujących masową wyobraźnię mówi zapewne coś istotnego o naszych czasach. Z pewnością jest to mniej lub bardziej uświadamiany przejaw rozczarowania wszechobecnym racjonalizmem. Pisze się nawet, iż mamiąca nas tolkienowska wizja magicznego Średniowiecza jest wymierzona przeciwko Oświeceniu, które ostatnio znowu wydaje się mniej pociągające. Nauka nie dostarcza bowiem ludzkości wielu radosnych odkryć, w każdym razie głośniej mówi się o zagrożeniach.

Polityka 4.2003 (2385) z dnia 25.01.2003; Kultura; s. 58
Reklama