Archiwum Polityki

Warto było burzyć?

Thomas Pynchon jest mistrzem destrukcji. W „Tęczy grawitacji”, którą wydano u nas po prawie trzydziestu latach od premiery, z powodzeniem zakwestionował to, co zwykliśmy uważać za literaturę: fabułę, postaci, język. Kłopot w tym, że w zamian nie ma nic do zaproponowania.

Powieść Pynchona daje odbiorcy podobne możliwości co książka telefoniczna. Na pytanie, jakie jest jej przesłanie, należałoby odpowiedzieć: jest takie, jakie się państwu wydaje.

Wtajemniczeni powtarzają, że „Tęcza grawitacji” to najważniejsza książka drugiej połowy XX wieku, nowy „Ulisses”, arcydzieło. O pisarzu mówią zaś bez wahania – geniusz. W tym przypadku nic nie jest jednak oczywiste, bo często mówi się o nim również, że jest hochsztaplerem, a jego twórczość to humbug.

Polityka 4.2002 (2334) z dnia 26.01.2002; Kultura; s. 52