Archiwum Polityki

Pączki na wernisaż

Terminu "sponsorat" używa się dziś w Polsce jak wytrychu wszędzie tam, gdzie do kultury płyną pieniądze inne niż państwowe. Sponsorem jest Karolina Lanckorońska przekazująca w darze na Wawel i do Zamku Królewskiego w Warszawie swoje wspaniałe zbiory, ale sponsorem jest też firma wypożyczająca samochody do filmu. Tymczasem nie o niuanse tu chodzi, ale o zasadnicze różnice motywacji szlachetnych donatorów.

Najwięcej nieporozumień towarzyszyło prekursorowi postsocjalistycznego wykładania prywatnych pieniędzy na kulturę - Wiktorowi Kubiakowi. Za wyprodukowanie musicalu "Metro" liczne media okrzyknęły go sponsorem, choć była to klasyczna - choć w ogólnym rozrachunku ekonomicznym chybiona - inwestycja. Poza pojedynczymi przypadkami (na przykład Wojciech Fibak współfinansujący "Psy 2") ci, którzy mają w kraju pieniądze, nie traktują kultury jako obszaru dochodowego, a siebie jako potencjalnych producentów filmów, widowisk muzycznych czy teatralnych.

Polityka 26.1998 (2147) z dnia 27.06.1998; Kultura; s. 50
Reklama