Archiwum Polityki

Lekarze i łapiduchy

Afera w łódzkim pogotowiu, jeśli oddzielić od niej posądzenia lekarzy i sanitariuszy o celowe uśmiercanie pacjentów – co musi dopiero udowodnić śledztwo – nie jest pierwszym ujawnionym przypadkiem podejrzanych relacji między firmami pogrzebowymi a placówkami medycznymi. Po raz pierwszy jednak sprawa nabrała tak wielkiego publicznego rozgłosu. Oby jej się przysłużył.

Trzeba to powiedzieć wyraźnie: prokuratura i resort zdrowia nie umiały od początku lat dziewięćdziesiątych, gdy pojawił się wolny rynek usług pogrzebowych, zapanować nad gangsterskimi metodami walki o podział łupów na tym rynku. Nie jest więc prawdą, że policjanci, prokuratorzy i urzędnicy ministerstwa (wśród nich lekarze mający w swoich życiorysach pracę w pogotowiu ratunkowym) usłyszeli o tym po raz pierwszy.

Dziś, jakby wyrwani z letargu, pytają, jak mogło do tego dojść.

Polityka 5.2002 (2335) z dnia 02.02.2002; Wydarzenia; s. 16