Archiwum Polityki

Prawdziwy kibic z workiem u szyi

Najazd rozgorączkowanych fanów z całego świata na Niemcy – gospodarza mundialu – to zjawisko fascynujące i obfitujące w ciekawe sytuacje. Ale niektórzy prawdziwi kibice futbolu zadają sobie pytanie, w czyim interesie został on dokonany, czemu w istocie służy i kto naprawdę za nim stoi.

Centrum Dortmundu, cztery godziny do meczu Brazylia–Japonia, zespół bębniarzy rozcina powietrze rytmiczną nawałnicą czynioną przez tam-tamy, timbales, conga, werble, bongosy, kotły i tamburyny. W instrumenty uderzają wespół śniadzi młodzieńcy w podkoszulkach, półnagi czarny gość w żółtym pióropuszu oraz grupa zwinnych anorektycznych blondynek w okularach od Yves Saint Laurenta. Wokół nich buja się tłum z lodami w dłoniach, Japończycy błyskają cyfrowymi aparatami, owinięci we flagi Holendrzy podskakują, wytatuowany Anglik kręci młynka biodrami.

Polityka 27.2006 (2561) z dnia 08.07.2006; Temat tygodnia; s. 18
Reklama