Archiwum Polityki

Allah ponad narodami

Co łączy w Afganistanie bojowników z Arabii Saudyjskiej, Pakistanu, Bośni i Czeczenii, z chińskiej prowincji Xinjiang zamieszkanej przez Ujgurów, a nawet z kraju tak odległego geograficznie i religijnie jak buddyjska Birma? Otóż łączą ich pieniądze Osamy ibn Ladena – i idea panislamizmu.

Dwadzieścia kilometrów od Kabulu wzdłuż równiny Szemali przebiega linia afgańskiego frontu. Po jednej stronie talibowie, po drugiej mudżahedini. Przy dobrej widoczności na horyzoncie można dostrzec przedmieścia stolicy.

Czterdzieści kilometrów od linii frontu już w samej dolinie Pańdżśiru znajduje się silnie strzeżone więzienie jenieckie, w którym trzymani są na wymianę najważniejsi talibowie pojmani podczas działań zbrojnych. Podczas wizyty w tym więzieniu na przełomie lipca i sierpnia rozmawiałem z wojownikami z kilku państw, szkolonymi bezpośrednio w obozach Osamy ibn Ladena.

Polityka 39.2001 (2317) z dnia 29.09.2001; Świat; s. 36
Reklama