Archiwum Polityki

Kibic na kozetce

Po wygranej z Norwegami – co oznaczało, że po kilkunastu latach Polska znów zagra w finale piłkarskich mistrzostw świata – kraj ogarnęła euforia. Ludzie wyszli świętować na ulicę – kiedy ostatni raz mieli na to ochotę? Internauci na całą noc zakorkowali łącza dzieląc się radosnymi komentarzami. Mimo ponurych prognoz gospodarczych, rekordowego bezrobocia, nagle zrobiło się jakoś bardziej optymistycznie. Skurczyła się nawet dziura budżetowa. Psychologia dobrze zna ten fenomen.

Nie po raz pierwszy zadziałał mechanizm, że wygrana sportowa przekłada się na tzw. rozszerzony optymizm. Zwycięstwo naszych przyniosło nadzieję, że wszystko pójdzie lepiej. Jak dochodzi do takiej generalizacji? Istota tego zjawiska tkwi korzeniami w dzieciństwie, gdy jedna emocja potrafi zabarwić całe postrzeganie świata. Ten pierwotny mechanizm może się odnowić w jakichś szczególnych uczuciowych okolicznościach. Mówimy na przykład, że zakochani patrzą na świat przez różowe okulary.

Polityka 37.2001 (2315) z dnia 15.09.2001; Kraj; s. 20