Archiwum Polityki

Brunatni przeciw czarnym

Na celowniku rosyjskich skinów i młodych nacjonalistów znaleźli się kolorowi studenci i obywatele byłych azjatyckich republik radzieckich. Bo są czarni, czyli gorsi.

Centrum miasta. Przed szóstą rano na ulicę 5 Krasnoarmiejską wychodzi z klubu Apollo sześciu czarnoskórych studentów Uniwersytetu Telekomunikacji. Świętowali tam Dzień Wydziału. Kierują się w stronę metra. Nieoczekiwanie za plecami słyszą wystrzał. Odwracają się, mężczyzna mierzy do nich z broni długiej. Studenci uciekają, jeden pada. Postrzelony Lambsar Samba z Senegalu, słuchacz piątego roku wydziału łączności, umiera na ulicy przed przyjazdem pogotowia.

Sprawca porzucił broń w jednym z podwórek nieopodal. Milicja odnalazła strzelbę z napisami po angielsku „Skinheadzi” i po rosyjsku „Bij czarnuchów”. Inne źródła mówią o wygrawerowanej na broni swastyce.

Zabójstwo Senegalczyka to nie odosobniony przypadek, a jedna z serii brutalnych akcji band nacjonalistycznych, które w ostatnich latach prowadzą coraz bardziej agresywną działalność przeciw nie-Słowianom. W Petersburgu, w swoim czasie okrzykniętym stolicą rosyjskiej ksenofobii, w 2005 r. zamordowano 39 cudzoziemców. Jednak prokuratura motyw nienawiści rasowej dostrzegła tylko w dwóch przypadkach (obie ofiary to studenci z Afryki). Rosyjscy obrońcy praw człowieka twierdzą, że dane te nie odpowiadają prawdzie. Według nich, wiele spraw błędnie kwalifikowanych jest jako chuligaństwo lub zwykłe zabójstwo.

Morderstwo Senegalczyka to już trzecie przestępstwo na tle rasowym w 2006 r. W lutym grupa młodych ludzi z okrzykami „Rosja dla Rosjan” rzuciła się z nożami na trzy kobiety, które mówiły po kazachsku. Dla napastników był to wystarczający powód. Wskutek ciężkich obrażeń jedna z kobiet zmarła. Pod koniec marca, w bramie w centrum miasta, dwóch nastolatków kilka razy dźgnęło w szyję 9-letnią mulatkę.

Polityka 23.2006 (2557) z dnia 10.06.2006; Świat; s. 59
Reklama