Archiwum Polityki

Piękne mocne raporty

Talibowie spadli na Klewki z zaskoczenia. Kiedy dokładnie, tego ludność nie wie. Ilu tych talibów, też nie wiadomo. Podobno przylecieli helikopterem, ale w to miejscowi wątpią. Na pewno, jak upiera się jeden z tubylców, do Klewek przybył samotny talib. Przyjechał małym Fiatem, w którym zmieścił cały swój dobytek i dwa psy. Ów gość, dzisiaj to już powszechnie znane, zwał się Gasiński.

Bogdan Gasiński, zanim dostarczył Andrzejowi Lepperowi niezbitych dowodów świadczących o skorumpowaniu pięciu polityków oraz o polskim wątku ataku na Nowy Jork, zatrudnił się w Klewkach jako zootechnik. – Ja go przyjmowałem do pracy – przyznaje Jerzy Nagraba, zarządca gospodarstw rolnych na Warmii i Mazurach należących do firmy Inter Commerce. – Sprawiał poważne wrażenie, człowiek osadzony w realiach, skromny, wyciszony i rzeczowy.

Skromny człowiek oświadczył, że jest zootechnikiem i pan Nagraba natychmiast mu uwierzył.

Polityka 51.2001 (2329) z dnia 22.12.2001; Wydarzenia; s. 16