Archiwum Polityki

Gaz różnie pachnie

Miesiąc przed wyborami rząd Buzka zdążył podpisać umowę na import gazu z Norwegami, czemu sprzeciwiała się lewica. Dwa miesiące po wyborach rząd Millera próbuje renegocjować umowę na import gazu z Rosjanami, co znów nie podoba się prawicy. Czy kierunki przebiegu gazociągów zależą od geografii, czy od sympatii politycznych?

W dwudziestą rocznicę stanu wojennego (co przypomniało sowieckie groźby z owego czasu, że jeśli nie zdusimy kontrrewolucji, nie dadzą Polsce ropy i gazu) wicepremier Marek Pol pojechał do Moskwy radzić, jak zniwelować nasz deficyt handlowy, który wynosi 3 mld dolarów rocznie. Coraz trudniej zarobić te pieniądze na kurczących się rynkach Zachodu, podczas gdy Rosja rozwija się ostatnio w tempie niezrównanym w Europie. Z opóźnieniem, wynikłym chyba z obaw o zarzuty rusofilstwa (a może nawet sowieckiej agentury), lewicowy rząd polski usiłuje mocniej postawić stopę na rosyjskim rynku, gdzie nasi konkurenci już są.

Polityka 51.2001 (2329) z dnia 22.12.2001; Wydarzenia; s. 18