Archiwum Polityki

Obywatela przywraca się do czci

Ale ta Polska, wiesz, to jest inny świat! Taszkent też ładny za wolnego Uzbekistanu, ale Kraków – to jest dopiero cudeńko! Pojechać by jeszcze raz – mówią Konarżewscy. Albo najlepiej to zamieszkać tam, wrócić do siebie. Tak bardzo by człowiek chciał. Bardzo. Ale pieniędzy na to potrzeba nie wiadomo ile. A najgorzej z językiem. Wciąż czasu brak, żeby przysiąść i się nauczyć.

Na lekcje wychowania fizycznego klasa Olgi ze szkoły powszechnej w Samarkandzie obowiązkowo szła do polskiego kościoła. W latach 50. naprawdę trudno sobie było wyobrazić lepsze przeznaczenie dla tego budynku. Inaczej rządziłby w nim tępy magazynier. A tak to była szatnia, kozioł, drabinka, skakanki, mnóstwo miejsca, latem chłodno, zimą zimno. Teraz Olga Serebrennikowa, nauczycielka muzyki, gra na pianinie w samarkandzkim kościele w czasie mszy i polskich uroczystości.

Polityka 51.2001 (2329) z dnia 22.12.2001; Świat; s. 52