Archiwum Polityki

Domniemanie winy

Jarosław Kaczyński zamieszał kolejny raz. Ale tym razem sprawił niespodziankę swoim ludziom. I to w tak sztandarowej sprawie jak lustracja.

Prezes PiS zaczął mieć nagle wątpliwości. Można by rzec: z soboty na niedzielę, bo tak datowane było wydanie „Naszego Dziennika” z wielką z nim rozmową. Zauważył wtedy, że w znajdujących się w IPN teczkach jest „cała masa” kłamstw i nieprawdziwych informacji. Dopuszcza więc teraz możliwość fałszowania materiałów przez samych funkcjonariuszy SB, stwierdza, iż po 11 września 1986 r., kiedy to władze zwolniły ostatnią grupę więźniów politycznych, a w ZSRR nasilała się pierestrojka, przynajmniej ci bardziej rozgarnięci zrozumieli, że „to koniec” systemu.

Polityka 28.2006 (2562) z dnia 15.07.2006; Kraj; s. 36
Reklama