Archiwum Polityki

A niech to Jasna Góra!

Wilno. Grupki i minigangi młodych polskich łobuzów stały się nagle towarem eksportowym. Nikt nie zrobił nic, by zapobiec doraźnie nieszczęściu i międzynarodowej kompromitacji. Przymykanie oczu i uszu na zachowania chamskie, na gesty, na hasła, na wulgarny język – to był zawsze sposób, żeby był spokój. I Wilnem się kończy cicha akceptacja knajackich subkultur szalikowców, żyleciarzy i innych tzw. pseudokibiców. Nie bardzo rozumiem, dlaczego od lat wszyscy sportowi komentatorzy niczym mantrę powtarzają słowo „pseudokibice”, zamiast mówić otwarcie o hordach zdemoralizowanych i pijanych młodych łobuzów.

Polityka 28.2007 (2612) z dnia 14.07.2007; Tym; s. 88
Reklama