Archiwum Polityki

Ślizg we fluid

Kiedyś były gazetki odbijane na ksero i nikt nie miał wątpliwości, że to one właśnie są przejawem rodzimej kultury alternatywnej. Potem cienkie zrazu broszurki przekształciły się w coraz bardziej fachowo drukowane magazyny, a granica między alternatywą a niealternatywą jęła się rozmywać. Dziś w salonach Empiku można kupić rozmaite pisma dla miłośników graffiti, hip-hopu lub tatuażu, zaś w pubach i kawiarniach dostać za darmo bogato ilustrowane magazyny informacyjno-publicystyczne lansujące „podziemne” mody i luźny styl życia.

Najwyraźniej dawna alternatywa i różne, pierwotnie subkulturowe ekspresje wkroczyły w świat komercji. Mam oto przed sobą „Dosdedos”, magazyn adresowany do fanów deskorolek, snowboardu i mocnego hip-hopu. Kolorowe fotografie z Berlina i Londynu przedstawiające dokonania tamtejszych grafficiarzy, wywiady z muzykami, recenzje, listy od czytelników i redakcyjne teksty inkrustowane slangiem, a do tego reklamy sprzętu sportowego, odzieży i telefonów komórkowych.

Polityka 28.2001 (2306) z dnia 14.07.2001; Kultura; s. 52