Archiwum Polityki

Model trzy plus jeden

Istnieją jeszcze plemiona, które podobno nie kojarzą prokreacji z seksem i przyjmują narodziny potomstwa po prostu jako dar boży. My jednak żyjemy w świecie, w którym na skutek nadmiaru wiedzy nic nie jest proste. Niemożność posiadania dzieci nie jest już jednak traktowana jak wyrok losu, lecz możliwa do pokonania przeszkoda, której obejście wymaga pewnej pomysłowości.

Kiedy na początku lat osiemdziesiątych Elizabeth i William Sternowie uznali, że z publicznie nieujawnionych powodów Elizabeth nie może mieć dzieci, zwrócili się o pomoc do nowojorskiego Ośrodka Bezpłodności. Za jego pośrednictwem William Stern poznał Mary Beth Whitehead, która zgodziła się być biologiczną matką jego potomka, czyli spełnić funkcję nazwaną przez niezastąpionego Stanisława Lema w jednej z jego opowieści „donosicielstwem”.

Przygoda ta zakończyła się dla wszystkich zainteresowanych dość niefortunnie, ponieważ Mary Whitehead tak przywiązała się do swej narodzonej ze sztucznej inseminacji córeczki, że trzeba ją było wydzierać siłą i sprawa zakończyła się serią słynnych procesów sądowych o prawa rodzicielskie do Baby M.

Polityka 28.2001 (2306) z dnia 14.07.2001; Nauka; s. 70