Archiwum Polityki

Filmowy szwedzki stół

Kino jest zawsze odmianą higienicznych narkotyków, mniej lub bardziej ożenionych, a wiem, o czym mówię, zwłaszcza po dziesięciodniowej masakrze mózgowej na festiwalu Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu, skąd wróciłam z przepalonymi lampkami.

Z tego, co wiem, pokazano tam 600 filmów, jest to jak niekończący się szwedzki stół, do którego rzucasz się z poczuciem, że nareszcie masz okazję zjeść wszystko, z dnia na dzień okazuje się jednak, że skrzynka odbiorcza mieści coraz mniej wiadomości, coraz częściej demonstrując komunikat boot error. To naprawdę przedziwne i czy ktoś wpadł na pomysł kompleksowych badań psychologicznych osób oglądających za dużo filmów? Mogę wyznać z doświadczeń własnych, że bulimia informacyjna i nadmiar przyswojonych fabuł powoduje galopującą cyklofrenię, histeryczne napady oratorskie u osób małomównych, dużą ilość fałszywych śladów pamięciowych, coraz częściej towarzyszy ci poczucie, że coś się stało, ale nie bardzo możesz sobie przypomnieć co, ale winisz za to innych, percepcja zaczyna posiadać narastające drzwi, cały czas coś się nie zgadza, zaczynasz wdawać się w nieuzasadnione awantury z osobą towarzyszącą, aż wreszcie w drodze powrotnej rozbijacie auto poprzez zderzenie czołowe z Polonezem Caro, prowadzonym przez Józefa K.

Polityka 32.2006 (2566) z dnia 12.08.2006; Społeczeństwo; s. 87