Archiwum Polityki

Bliskie spotkania z karpackim niedźwiedziem

W rumuńskich Karpatach żyje kilka tysięcy niedźwiedzi. Polował na nie z zapałem dyktator Ceauşescu, polują teraz dewizowi myśliwi. Tymczasem zwierzęta coraz liczniej schodzą z gór do miast. Powstaje problem pokojowego współistnienia.

Matilda była wstrząśnięta. W całym Braszowie mówiono tylko o tym. Dzień wcześniej w okolicach miasta niedźwiedź rozszarpał jedną osobę, a dziewięć ciężko ranił. – Jak to możliwe? – dziwi się Matilda, 53-letnia kontrolerka centrali grzewczej w Racadau, przedmieściu Braszowa. – Przecież tyle to już lat i nic się nigdy nikomu nie stało. Aż tu od razu wypadek śmiertelny.

Matilda od 23 lat pracuje w tej stacji, w małym baraku pokrytym azbestem. Tuż obok, na wycementowanym placyku, ustawiono kontenery na śmieci o zbiorczym numerze 192; jedno z najbardziej ulubionych i odwiedzanych przez niedźwiedzie miejsc. Każdego wieczoru Matilda wrzucała do kontenerów odpady wiedząc, że wkrótce misie przyjdą na posiłek. Czasami na placyku można było zobaczyć ich nawet kilka naraz. Podglądaniem baraszkujących w kontenerach zwierząt Matilda lubiła przerywać monotonię swojej nocnej zmiany. Zresztą nie tylko ona. W ostatnich latach niedźwiedzie z Racadau zrobiły się głośne, stając się atrakcją turystyczną miasta.

Ludzie pokochali misie. Wszyscy w Racadau traktowali je jak swoje. – Co teraz będzie z naszymi niedźwiedziami? – pyta zasmucona Matilda. Widocznie nie widziała jeszcze porannych gazet i oświadczenia wydanego przez George’a Scripcaru, burmistrza miasta Braszów: „Trzeba natychmiast zabić tych padlinożerców, zanim zdarzy się następny atak – nie ma innego rozwiązania!”. Miasto wrzało. Większość była przekonana, że nie można w tak okrutny sposób rozwiązać problemu. Lokalne organizacje ochrony zwierząt protestowały. Zwołano myśliwych, by odstraszali zwierzęta, strzelając plastikowymi kulkami lub solą, a miejskie służby porządkowe zaczęły wieczorem opróżniać kontenery.

Zadziałało. Przez kilka kolejnych tygodni niedźwiedzie trzymały się z daleka od kontenerów i Racadau.

Polityka 32.2006 (2566) z dnia 12.08.2006; Na własne oczy; s. 100
Reklama