Archiwum Polityki

Młotem w rtęć

W Londynie nadal czerwony alarm antyterrorystyczny. W portach lotniczych i nad Atlantykiem duża nerwowość, kolejne obostrzenia. Jak długo potrwa stan spotęgowanego strachu przed lataniem? Co generalnie wyniknąć może z sytuacji, gdy z jednej strony burzliwie rozwija się światowa komunikacja, zwłaszcza lotnictwo, a z drugiej – globalny terroryzm?

Ten strach właściwie znamy, wracał falami. 23 grudnia 2001 r., niewiele ponad trzy miesiące po ataku na World Trade Center, do samolotu American Airlines lecącego z Paryża do Miami wsiadł Brytyjczyk posługujący się paszportem na nazwisko Richard Reid. Ochrony lotniska nie zdziwił fakt, że mężczyzna nie miał ze sobą bagażu, a jego paszport został wydany zaledwie trzy tygodnie wcześniej. W trakcie lotu siedzących obok Reida pasażerów zaniepokoiło jego dziwne zachowanie. W pewnym momencie zorientowali się, iż próbuje on odpalić ukryty w butach ładunek wybuchowy.

Polityka 33.2006 (2567) z dnia 19.08.2006; Temat Tygodnia; s. 19