Archiwum Polityki

Strasznie być musi

Zła macocha rozkazuje strzelcowi zabić Śnieżkę i przynieść jej serce, aby mogła je zjeść. Za swoją niegodziwość zostaje ubrana w stalowe trzewiczki i ustawiona na rozżarzonych węglach – tańczy, aż padnie martwa. Ojciec Jasia i Małgosi, zbyt biedny, by wyżywić dzieci, wyprowadza je do lasu i tam zostawia. Zła czarownica ginie w rozpalonym piecu. Siostrom Kopciuszka gołębica wydziobuje oczy. Oto baśnie w pierwotnych wersjach. Czy to naprawdę dobra lektura na owe 20 minut przed snem, w ciągu których mamy naszym dzieciom czytać na głos? Pewnie każdy z rodziców, który próbował to czynić, stawał wobec dylematu: cenzurować czy brnąć w ten horror.

Współczesne wersje bajek są łagodne i przyjazne. Nie wzbudzą w dziecku niepokoju, a jeśli już, to lekki i tylko na chwilę. Czerwony Kapturek i babcia nie zostają pożarte. Dziarska staruszka zawsze zdąży schować się w szafie („Czarodziejski świat bajek”, „12 złotych bajek”, „365 bajek i opowiastek”). Wyskoczy z niej w porę, aby rąbnąć wilka wałkiem w głowę i uratować wnuczkę („365 bajek i opowiastek”).

Polityka 25.2001 (2303) z dnia 23.06.2001; Społeczeństwo; s. 81