Archiwum Polityki

Nie patrzcie w kamerę i bądźcie smutni

W tym roku po festiwalowym ekranie snuli się pojedynczo i grupkami ludzie o bardzo smutnych twarzach, fotografowani na tle szarych pejzaży zdegradowanych polskich miasteczek. Chcieliśmy kina zaangażowanego, to teraz mamy.

Nagrodę Główną, czyli dumne Złote Lwy, dostał „Plac Zbawiciela”, co nie było żadną niespodzianką. Film Krzysztofa Krauzego i jego żony Joanny Kos-Krauze praktycznie nie miał konkurenta. Ogół krajowej produkcji można bowiem podzielić na dwie kategorie: filmy świetnie zrealizowane, ale o niczym, oraz filmy o czymś, lecz byle jak zrobione. Tymczasem „Plac” jest dziełem (niemal) kompletnym: podejmuje ważki temat zła, które rodzi się w normalnym mieszkaniu normalnej polskiej rodziny, a ponadto jest perfekcyjnie wyreżyserowany i rewelacyjnie wręcz zagrany (obie aktorki Jowita Budnik i Ewa Wencel dostały w Gdyni nagrody).

Polityka 38.2006 (2572) z dnia 23.09.2006; Społeczeństwo; s. 106