Archiwum Polityki

Sandra hasa z juhasem

Powstał właśnie projekt pierwszej w historii kampanii reklamującej Polskę. Zrodził się pomysł, aby ściągnąć do nas wielkie gwiazdy Hollywoodu, takie jak Sandra Bullock, i poddać je w filmie próbom takim jak na przykład w rysunkowym scenariuszu niżej.

Już od dawna było wiadomo, że Polskę trzeba zareklamować. Robią to prawie wszystkie kraje świata, w Europie nawet biedniejsze, takie jak Rumunia czy Bułgaria, promują się w zagranicznych mediach. Taka reklama musi nie tylko ściągnąć turystów nad Wisłę, ale również pokonać różne negatywne stereotypy, które przeszkadzają nam w kontaktach z zagranicą. Jak choćby ten z anegdoty o niemieckim biurze podróży, które zachęcało turystów słowami: Jedź do Polski, twój samochód już tam jest.

Tradycyjnie Polska przedstawiała się jako kraj Chopina, unikatowej kopalni soli i Wawelu. Plakaty z lat siedemdziesiątych w bezpośredni sposób zachęcały również do polowań w Polsce: żółtawy jelonek przydeptywał kopytem myśliwego w uniformie, pod którym znajdował się napis „Hunting in Poland”.

Nikt dotąd jednak nie wpadł na pomysł, jak wypromować nasz kraj jako miejsce w całości atrakcyjne i wyjątkowe. Może ta niezdolność do promocji wynika z tego, że sami Polacy nie mają dobrego zdania o Polsce i jakoś trudno nam uwierzyć, że turyści z zagranicy będą zacierać ręce, gdy zobaczą bieszczadzką połoninę.

Cywilizacja dzikości

Kampania reklamowa, której projekt niedawno powstał, stawia sobie za cel przekucie polskich słabości i niedostatków w jedną wielką atrakcję. Podstawowe hasło, któremu mają być podporządkowane wszystkie elementy kampanii, brzmi „Przygoda z happy endem”. Ten slogan, zdaniem jego twórców, najczęściej nagradzanych i utytułowanych haślarzy z polskich agencji, ma szansę zainteresować Europę. Przygoda z happy endem oznacza, że w Polsce można liczyć przede wszystkim na mocne wrażenia, ale każda potyczka z naturą kończy się szczęśliwie.

Polityka 9.2001 (2287) z dnia 03.03.2001; Gospodarka; s. 65
Reklama