Archiwum Polityki

Ściąganie ścigane

Początek roku akademickiego to również sezon obrony prac dyplomowych. Nastał czas próby dla rzeszy studentów przedstawiających prace, których nie są autorami. Większości z nich uda się uzyskać niezasłużony tytuł za pomocą Internetu. Ale też dzięki Internetowi coraz łatwiej będzie ich złapać.

Aż dziw bierze, że powstają jeszcze prace pisane samodzielnie. Dziś student prowadzący rzetelne badania traktowany jest niemal jak żyjąca skamielina. Po co się przemęczać, w pocie czoła formułować tezy i wnioski, szukać dowodów? O tym, że lepsze, prostsze i efektowniejsze jest przepisywanie fragmentów książek i opracowań kolegów, studenci wiedzą nie od dziś. Jednak te tradycyjne metody mają swoje wady – istnieje spore prawdopodobieństwo, że promotor będzie znał źródło zapożyczenia.

Polityka 39.2006 (2573) z dnia 30.09.2006; Społeczeństwo; s. 90