Archiwum Polityki

Sprawiedliwość na skróty

Prof. Zbigniew Hołda, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Janina Paradowska: – Wszyscy zastanawiają się, co będzie po wyborach 21 października, a pan bardziej emocjonuje się tym, co wydarzy się w trzy dni później, 24 października.

Zbigniew Hołda: – Może się bowiem zdarzyć, że tego dnia w Trybunale Konstytucyjnym zapadnie jedno z najważniejszych orzeczeń w jego historii. Trybunał może uznać, że stan, w którym asesorzy, faktycznie urzędnicy sądowi bez uprawnień, orzekają jak sędziowie, tylko na podstawie upoważnienia ministra sprawiedliwości, jest niezgodny z konstytucją.

Jaki byłby skutek?

Będzie to oznaczać, że 1600 asesorów straci prawo do wydawania wyroków i trzeba ich będzie zastąpić sędziami. Resztę, czyli wielki paraliż całego sądownictwa, można już sobie wyobrazić. To byłaby prawdziwa katastrofa, są bowiem sądy rejonowe, w których asesorzy stanowią połowę orzekających, a nawet więcej.

Jest pan pewny, że trybunał uzna, iż asesorzy nie mogą orzekać?

Ponad rok temu trybunał wydał postanowienie sygnalizacyjne, że stan obecny trzeba zmienić. Dziwne, że Ministerstwo Sprawiedliwości z tak aktywnym szefem na czele nie zareagowało poważnie. Trwały wprawdzie prace w resorcie sprawiedliwości i w Kancelarii Prezydenta, ale efekty były, najdelikatniej mówiąc, rozczarowujące.

Chodzi panu o pomysł, żeby nazwać ich sędziami na próbę?

Dokładnie tak. Nie można powiedzieć, że asesor to sędzia na próbę, bo takie pomysły są w istocie próbą ominięcia konstytucji. Sędzia musi być pełnoprawny. Konstytucja mówi wyraźnie, że orzekać mogą sędziowie, a więc osoby mianowane przez prezydenta na czas nieokreślony. Generalnie jednak zabrakło tego, co nazwałbym kompleksowym myśleniem o modelu kariery prawniczej w Polsce.

Polityka 42.2007 (2625) z dnia 20.10.2007; Kraj; s. 42
Reklama