Archiwum Polityki

W siatce płac

Co to jest płaca godziwa? Pytanie powróciło, gdy w wyniku protestów pielęgniarek rząd wysupłał po 203 zł podwyżki dla każdego zatrudnionego w służbie zdrowia, a pielęgniarki odpowiedziały, że to za mało. Pojawiły się etyczne wątpliwości tyczące losu ludzi mało zarabiających, a wykonujących szanowany i niezbędny zawód. Czy „godziwość” dochodów jest kategorią ekonomicznie dającą się zobiektywizować, czy psychologiczną, subiektywną? Jednocześnie stale pojawia się motyw zarobków tak wysokich, że aż niemoralnych, choćby ludzi zarządzających nierentownymi państwowymi przedsiębiorstwami, urzędników samorządowych i radnych. Kto zatem w Polsce zarabia za mało, a kto za dużo? I co to jest mało, a ile to jest dużo? Ile w tym społecznych intuicji czy wygórowanych aspiracji, a ile ekonomicznych realiów, twardych arytmetycznych prawidłowości? Czy to się da wyliczyć?

Pod koniec 2000 r., jak pokazują statystyki GUS, największy przyrost płac odnotowano w górnictwie i kopalnictwie, a także w leśnictwie oraz w wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz i wodę. W skali całego ubiegłego roku znacznie ponadprzeciętnie wzrosły wynagrodzenia w transporcie, gospodarce magazynowej, łączności i usługowej działalności komunalnej. Dlaczego akurat to tym działom gospodarki się poszczęściło?

Twardzi zwolennicy wolnego rynku traktują zarobki jak zjawisko przyrodnicze.

Polityka 8.2001 (2286) z dnia 24.02.2001; Raport; s. 3