Archiwum Polityki

Intymna pornografia

Z tegorocznego Berlinale na pewno zapamiętam doktora Hannibala Lectera, częstującego podsmażonym móżdżkiem dawcę owego organu, następnie Emmę Thompson umierającą na raka w filmie „Wit” (szkoda, że nie dostała nagrody aktorskiej), biednego chłopca z „Pekińskiego roweru”, rozwożącego przesyłki po wielkim nieludzkim mieście, a także parę kochanków z „Intymności”, którzy uprawiają seks raz w tygodniu, nic ponadto o sobie nie wiedząc.

51 Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie był pierwszym liczącym się wydarzeniem z branży kinowej w nowym stuleciu. Z czego oczywiście nic szczególnego nie mogło wynikać, cały przełom milenijny, jak się okazało już wcześniej, nie stanowił istotnej cezury. A jednak, gdy patrzyło się godzinami na obrazy z wszystkich stron świata, nasuwało się spostrzeżenie, iż coś się jednak zmienia w tym celuloidowym świecie, w każdym razie jeszcze kilka, kilkanaście lat temu pokazywano w Berlinie trochę inne filmy.

Polityka 8.2001 (2286) z dnia 24.02.2001; Wydarzenia; s. 16