Archiwum Polityki

Łaska Allaha

Jak na diabelskim młynie w lunaparku ceny ropy naftowej potrafią spaść poniżej 10 dolarów za baryłkę (159 litrów) i w krótkim czasie wzbić się do ponad 30, ciągnąc za sobą stopy procentowe, kursy walut, inflację, bezrobocie, a nawet obalając rządy całkiem sporych państw. W styczniu 2001 r. w Wiedniu ministrowie krajów eksportujących ropę nakreślili scenariusz rozwoju świata na najbliższy rok, ustalając cenę baryłki w przedziale 22–28 dolarów. Nie jest dobrze, ale mogło być gorzej.

Każdy dolar na baryłce w górę czy w dół oznacza o 3 grosze droższy lub tańszy litr benzyny w polskich stacjach, a zarazem przesądza, czy 25 mln dolarów dziennie przepłynie do kas krajów eksportujących ropę, czy pozostanie w krajach importujących. Dlatego wiedeńskie spotkanie obserwowano we wszystkich krajach świata z zapartym oddechem. Wprawdzie OPEC (kartel państw eksportujących ropę naftową) nie jest już nieobliczalny jak za swoich młodych lat i nie podejmuje decyzji, które całą gospodarkę światową mogłyby popchnąć na skraj przepaści.

Polityka 6.2001 (2284) z dnia 10.02.2001; Gospodarka; s. 60