Archiwum Polityki

Zaćmienie Kalifornii

Piątego grudnia 2000 r. o piątej po południu Pierwsza Dama Kalifornii pomogła małemu chłopcu zapalić światełka na oficjalnej choince największego i najbogatszego stanu Ameryki. Pół godziny później z polecenia jej małżonka gubernatora Graya Davisa światełka na choince wyłączono. Tej zimy na taki luksus Kalifornii nie stać.

Bez światełek na choince można się obejść. Gorzej, gdy przerwy w dostawach prądu, jakie zaczęły się na masową skalę w połowie stycznia, zatrzymują pracę fabryk i unieruchamiają pompy tłoczące paliwo do systemu stacji benzynowych. Kalifornia, która wyszła obronną ręką z trzęsień ziemi, gigantycznych pożarów lasów, powodzi i siedmioletniej suszy, ugina się pod ciężarem katastrofy sprowokowanej nie przez naturę, ale ludzką niekompetencję i brak wyobraźni.

Cała historia ledwo mieści się w głowie – jeszcze 15 lat temu opowieść o braku prądu w płynącej mlekiem i miodem Kalifornii uznać by można za prymitywny wymysł komunistycznej propagandy.

Polityka 5.2001 (2283) z dnia 03.02.2001; Gospodarka; s. 65