Archiwum Polityki

Liga bez mistrzów

Tegoroczny finał (24 maja) nie bardzo przystaje do ekskluzywnej nazwy piłkarskiej Ligi Mistrzów. Zagrają w nim przecież drugi w hiszpańskiej ekstraklasie Real Madryt i czwarta Valencia CF, drużyny, które rok temu walkę o prymat przegrały z Barceloną. W dodatku grają dwie drużyny z jednego kraju, co się zdarza po raz pierwszy w historii rozgrywek.

Francuscy pomysłodawcy rozgrywek o klubowe europejskie puchary, które wystartowały w połowie lat pięćdziesiątych, mają prawo przewracać się w grobach. Właśnie zlikwidowano Puchar Zdobywców Pucharów, a rywalizacja w elitarnej Lidze Mistrzów (Champions League) w coraz mniejszym stopniu przypomina pierwowzór – Puchar Europy Mistrzów Krajowych (PEMK). W sezonie 1955/56, by wywalczyć główne trofeum, wystarczyło rozegrać tylko cztery zwycięskie spotkania (nie było wtedy rewanżów), a obecni finaliści, przed decydującą batalią, mają już za sobą szesnaście i osiemnaście gier (Valencia o dwie więcej, gdyż musiała uczestniczyć w eliminacjach).

Możni i maluczcy

Liga Mistrzów zastąpiła PEMK jesienią 1992 r. i mimo tego, że nie wszystkim przypadła do gustu, to jej organizatorzy, działacze UEFA (Europejskiej Federacji Piłki Nożnej) zdecydowali się na rozbudowę tej formy rozgrywek. W sezonie 1999/2000 bowiem, w fazie zasadniczej LM (po eliminacjach), uczestniczyły już – w ośmiu grupach – aż 32 zespoły. W tym licznym gronie znów zabrakło miejsca dla przedstawiciela polskiego futbolu (Widzew Łódź dwukrotnie uległ w eliminacjach Fiorentinie), a możni europejskiej piłki do wielkich pieniędzy (patrz tabelka) dopuścili zaledwie kilku maluczkich – słoweński NK Maribor, portugalską Boavistę Porto, norweskie Molde FK i holenderski Willem II Tilburg. Mecze w grupach nie zawsze stały na zadowalającym poziomie i nie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem kibiców, którzy chętniej oglądali je w telewizji niż ze stadionowych trybun. Gdy jednak na placu boju pozostała czołowa ósemka, wzrosły emocje, a stadiony pękały w szwach.

Rozgrywki zdominowały kluby z Hiszpanii.

Polityka 22.2000 (2247) z dnia 27.05.2000; społeczeństwo; s. 95
Reklama