Archiwum Polityki

Liga bez mistrzów

Tegoroczny finał (24 maja) nie bardzo przystaje do ekskluzywnej nazwy piłkarskiej Ligi Mistrzów. Zagrają w nim przecież drugi w hiszpańskiej ekstraklasie Real Madryt i czwarta Valencia CF, drużyny, które rok temu walkę o prymat przegrały z Barceloną. W dodatku grają dwie drużyny z jednego kraju, co się zdarza po raz pierwszy w historii rozgrywek.

Francuscy pomysłodawcy rozgrywek o klubowe europejskie puchary, które wystartowały w połowie lat pięćdziesiątych, mają prawo przewracać się w grobach. Właśnie zlikwidowano Puchar Zdobywców Pucharów, a rywalizacja w elitarnej Lidze Mistrzów (Champions League) w coraz mniejszym stopniu przypomina pierwowzór – Puchar Europy Mistrzów Krajowych (PEMK). W sezonie 1955/56, by wywalczyć główne trofeum, wystarczyło rozegrać tylko cztery zwycięskie spotkania (nie było wtedy rewanżów), a obecni finaliści, przed decydującą batalią, mają już za sobą szesnaście i osiemnaście gier (Valencia o dwie więcej, gdyż musiała uczestniczyć w eliminacjach).

Polityka 22.2000 (2247) z dnia 27.05.2000; Społeczeństwo; s. 95