Archiwum Polityki

Kupaż, niestety

Biznesmen grany przez Marka Kondrata trafia przypadkiem na wieś postpegeerowską, gdzie poderwie zgnuśniałych włościan do czynu, otwierając wytwórnię najtańszych win w okolicy. Śmiesznie ma być już w scenie angażowania pracowników do firmy, np. gdy Stanisława Celińska dowiedziawszy się, że zatrudniona zostanie przy kupażu, odpowiada wniebowzięta: Mogę pracować i przy kupach! Widać wysiłki twórców, by dalej było jeszcze śmieszniej.

Biedna Celińska, tutaj w przebraniu Marzanny, którą wieśniacy topią rokrocznie pierwszego dnia wiosny (dla potrzeb telewizyjnych „Wiadomości”), nie ma pojęcia, iż francuskie słowo kupaż oznacza, z grubsza biorąc, mieszanie win o różnych właściwościach w celu uzyskania trunku wyróżniającego się odpowiednimi parametrami. Reżyser nie tylko wie doskonale, na czym ów zabieg polega, ale wręcz stosuje go w najnowszym dziele z premedytacją, zmierzając do celu, jakim jest, rzecz jasna, rozbawienie publiczności, która bardzo spragniona jest humoru.

Polityka 1.2001 (2279) z dnia 06.01.2001; Kultura; s. 53