Archiwum Polityki

Jesień Nibylandii

Kilku londyńskich gentlemanów – szacownych obywateli i ojców rodzin – od pewnego czasu miewa problemy ze snem. Prześladują ich koszmary, nad ranem zaś ich żony znajdują w pościeli dziwaczne rekwizyty – kordelasy, łuki, zwoje lin i pirackie przepaski na oko... To fragmenty Nibylandii, baśniowej krainy, w której spędzili dzieciństwo, „przeciekają” do ich snów. Wszyscy są bowiem dawnymi Zapodzianymi Chłopcami, kompanami Piotrusia Pana. Wendy, „dorosła, skrajnie rozsądna kobieta” – niegdyś przybrana mama Piotrusia, dziś matka kilkuletniej córeczki – wie, że w Nibylandii źle się dzieje i cała grupa musi tam powrócić.

Tak rozpoczyna się akcja „Piotrusia Pana w czerwieni”, sequela „Piotrusia Pana i Wendy” Jamesa Mathew Barriego. Konkurs na dalszy ciąg powieści ogłosił Great Ormond Street Hospital, właściciel praw autorskich do dzieł Barriego. Spośród setek pisarzy, którzy zgłosili swój udział, wybrano Geraldine McCaughrean, brytyjską autorkę powieści dla młodzieży. Pisarka umiejscowiła akcję bliżej akcji pierwowzoru – niedługo po I wojnie światowej. Ząb czasu bardzo jednak nadszarpnął Nibylandię, do której, przybierając dziecięcą postać, powraca Wendy oraz Podstarzali Chłopcy – John, Bliźniaki, lord Kruszyna, doktor Loczek i sędzia Świstek (przemieniony w dziewczynkę). Kraina ich dzieciństwa, dawniej obszar panowania wiecznego lata, teraz wydaje się odmieniona, przesiąknięta jesienną melancholią, jakby zatruta (i, jak się później okaże, zatruta rzeczywiście). Zarosły ścieżki, zniknęli Czerwonoskórzy i Piraci, wokół laguny poniewierają się kości syren, wróżki toczą między sobą krwawe wojny. Nie zmienił się tylko – przynajmniej z pozoru – sam Piotruś Pan, wieczny chłopiec i odwieczny władca Nibylandii.

Polityka 40.2006 (2574) z dnia 07.10.2006; Kultura; s. 66
Reklama