Archiwum Polityki

Do krwi ostatniej

Niewykluczone, że w walce z syndykiem mieszkańcy osiedla Starosielce sięgną po broń ostateczną – klątwę. Raz już, w carskich czasach, pomogła.

O O tym, że w związku z wkroczeniem agresywnego kapitalizmu na białostockie osiedle Starosielce wybuchnie problem społeczny, Lucyna Bagnowska informowała już w kwietniu. Niestety, bez skutku. Kilka miesięcy później nieludzki syndyk Łuka sprzedał Starosielce firmie deweloperskiej, pogrążając 349 rodzin w rozpaczy.

Nieludzkość syndyka Łuki u nikogo na osiedlu Starosielce wątpliwości nie budzi. – Zamiast unieważnić przetarg lub wybrać naszą ofertę, przehandlował mieszkania z nami w środku, jakbyśmy byli starymi tapczanami – mówi pani Lucyna.

Polityka 41.2006 (2575) z dnia 14.10.2006; Społeczeństwo; s. 114