Archiwum Polityki

Cios pędzla

Za patrona skandalistów w świecie sztuki można uznać szewca Herostratesa, który w IV w. p.n.e. spalił świątynię Artemidy w Efezie po to tylko, by osiągnąć nieśmiertelną sławę, jaka w żaden inny sposób nie była dlań dostępna. Ma, czego chciał. Historykom zabroniono wymieniać jego imię, a mimo to wielu ludzi dziś je powtarza.

Ciekawe, że w czasach renesansu, kiedy sławę ceniono niezwykle wysoko, artyści nie próbowali jej osiągać drogą nikczemną. Nie mieli takiej szansy. Sławny artysta musiał być mistrzem, tworzyć dzieła i poddawać je ocenie publiczności bardzo wymagającej. Jeśli ją zawiódł – stawała się bezlitosna. O rzeźbiarzu Ammanatim, twórcy fontanny Neptuna na rynku we Florencji, jej mieszkańcy układali złośliwe wierszyki, wytykające mu marnowanie marmuru. Znali się na tym. Odbiorcy sztuki współtworzą ją.

Polityka 49.2000 (2274) z dnia 02.12.2000; Społeczeństwo; s. 94