Archiwum Polityki

Wszystko jest telenowelą

I znowu telenowela – można było usłyszeć pierwsze recenzje po wyjściu z festiwalowego kina. Narzucające się spostrzeżenie wymaga jednak uzupełnienia: kino robi dzisiaj to samo co telewizja, tylko jeszcze efektowniej i dzięki temu duży ekran nie przegrywa z małym ekranem.

Były na Festiwalu Filmowym w Berlinie (o nagrodach pisaliśmy w POLITYCE 9) filmy dobre i złe, mądrzejsze i beznadziejnie głupie, ale jedno trzeba przyznać, że w każdym widać porządną robotę, świetne zdjęcia, montaż, dźwięk – wszystko na najwyższym poziomie. Taki standard obowiązuje dzisiaj w światowym kinie. Oczywiście, każdy film daje się pokazać w telewizji, ale często będzie to tylko pomniejszona reprodukcja obrazu zamiast oryginału. Co na przykład zostałoby z najnowszego filmu Olivera Stone’a „Każdej niedzieli”, w którym liczne kamery rejestrują z bliska mecz futbolowy, ujęcie trwa dziesiątą część sekundy, a wyrwane wraz z nerwem oko gracza przedstawione jest w bliskim planie, czyli na dużym ekranie powiększone kilkaset razy?

Polityka 10.2000 (2235) z dnia 04.03.2000; Kultura; s. 51