Archiwum Polityki

Drwiący uśmiech zębów mlecznych

„Piotruś Pan” na deskach stołecznego teatru Roma jest największym, od czasów wystawienia „Metra”, przedsięwzięciem artystycznym. Tym razem tercetu Jeremi Przybora, Janusz Stokłosa, Janusz Józefowicz. I wszystko wskazuje na to, że ze sporymi szansami na równie spektakularny sukces. Aż dziw bierze, że przez kilka lat nie można było znaleźć teatru, który zdecydowałby się wystawić tę klasyczną, ba, legendarną opowieść o chłopcu, który nie chciał dorosnąć.

Libretto tej bajki na podstawie powieści Jamesa Matthew Barriego napisał ponadosiemdziesięcioletni Jeremi Przybora. I może dlatego spod jego pióra wyszła nie tylko historia dla dzieci, ale i historia o dzieciach. Wspaniała, mądra, pozbawiona z jednej strony minoderii w stylu „koci, koci łapci...”, z drugiej – taniej dydaktyki. Nie ma tu udziwnień, zbyt śmiałych przeróbek, lekceważenia oryginału. A jednak widz (czy może bardziej słuchacz) czuje, jakby miał do czynienia z całkiem nowym „Piotrusiem Panem”.

Polityka 10.2000 (2235) z dnia 04.03.2000; Kultura; s. 54