Archiwum Polityki

Słowa marmurowe

Dziennikarka z radia zapytała Andrzeja Seweryna chwilę przed warszawską prezentacją „Mizantropa”, co by powiedział widzowi – wszystko jedno, polskiemu czy francuskiemu – który wzrusza ramionami na widok klasycznych tytułów na afiszu? „Powiedziałbym, że świat, który gardzi własną przeszłością, zmierza w śmierć” – odparował krótko aktor.

Nikt w Polsce nie ośmieliłby się tak wystawić Moliera, jak uczynił to Jacques Lassalle na scenie Théâtre Vidy w Lozannie. Płytką przestrzeń salonu zamyka ściana z chłodnego marmuru, nieomal niepostrzeżenie przechodząca w ogromne lustro; z sufitu zwieszają się rzędy kryształowych żyrandoli. Jedynymi meblami w tym pięknym, ale lodowatym wnętrzu są wytworne zydle: sprzęt w sam raz dla osób zajętych konwersacjami. Dyskurs wypełnia nieomal bez reszty trzygodzinny spektakl.

Polityka 10.2000 (2235) z dnia 04.03.2000; Kultura; s. 55