Archiwum Polityki

Teraz Putin

Wszyscy przygotowywali hucznego sylwestra, ale tylko Borys Jelcyn naprawdę zadziwił świat: w przemówieniu telewizyjnym oświadczył, że odchodzi, by Rosja mogła wejść w nowe stulecie z nowymi ludźmi u władzy. Wszystkie swe uprawnienia, gabinet kremlowski i czarną skrzynkę z kodami rakiet atomowych Jelcyn przekazał swemu nominatowi na urząd prezydencki Władimirowi Putinowi. W zamian otrzymał gwarancje nietykalności dla siebie i swego najbliższego otoczenia.

Jelcyn był niekonwencjonalnym przywódcą, nieraz wykazującym odwagę. Nijak nie przypominał swych poprzedników genseków. Powinniśmy też pamiętać, że nie zaszkodził Polsce. Do końca promieniował wizją demokratycznej przyszłości Rosji. Tu oczywiste zastrzeżenie: w specyficznym rosyjskim rozumieniu pojęcia demokracji, w którym np. Czeczenia nie jest zaprzeczeniem standardów demokratycznych.

Wyraźną cezurą, punktem zwrotnym prezydentury Jelcyna, stał się osławiony dekret nr 1400 z 21 września 1993 r.

Polityka 2.2000 (2227) z dnia 08.01.2000; Wydarzenia; s. 15