Archiwum Polityki

Pizza vaticana

Na Piazza Navona święty Mikołaj gra na saksofonie. Do czerwono-białego grajka puszcza oko jasnowłosa wróżka w tiulach. Ludzie biją brawo i rzucają datki. Krąg pęka; gapie mieszają się z wielojęzycznym tłumem oblegającym niekończące się rzędy świątecznych straganów. Ta scena nie byłaby możliwa w wielu innych słynnych miejscach Wiecznego Miasta. Saksofon rzymskiego Mikołaja zagłuszony zostałby jazgotem pneumatycznych młotów. Watykan na Wielki Jubileusz 2000 zdąży, czy zdąży Rzym? Już nie zdążył – macha ręką rzymski lud, ale nie wątpi, że tą „pizzą” ktoś na pewno naje się do syta.

Jak okiem sięgnąć, od Colosseo przez Foro Romano po Piazza San Pietro – wykopy, wykopki, rusztowania, ciężki i lekki sprzęt budowlany; dziś wjeżdżasz w ulicę senza unico, jednokierunkową, jutro w tym samym miejscu pojedziesz pod prąd, zwykle jechałeś kwadrans, pojedziesz półtorej godziny. W centrum typowy hałas europejskiej stolicy potęguje rejwach prac mających przyszykować Rzym do odświętnej roli.

Jubileuszy miasto widziało wprawdzie od roku 1300 już 25, ale ten jest szczególny.

Polityka 1.2000 (2226) z dnia 01.01.2000; Świat; s. 56