Archiwum Polityki

Monopompa

Dla producenta nie ma nic bardziej atrakcyjnego niż monopol, zwłaszcza w dziedzinie, w której zbyt jest zagwarantowany. Dlatego nie ustają naciski, aby do Polskiego Koncernu Naftowego (który powstał z połączenia CPN i Petrochemii płockiej) włączać kolejne firmy. Chodzi zwłaszcza o wciąż samodzielną Rafinerię Gdańską.

W minionym tygodniu Rada Ministrów zastanawiała się, co dalej robić z Rafinerią Gdańską. Postanowiono wznowić poszukiwania inwestora strategicznego. Wśród członków rządu nie brakło jednak głosów, że może lepiej byłoby włączyć rafinerię do PKN.

Od początku prac nad prywatyzacją sektora naftowego w gdańskiej rafinerii – skąd pochodzi piąta część sprzedawanych w Polsce paliw – widziano zalążek minikoncernu naftowego, który po wzmocnieniu przez zagranicznego inwestora mógłby przełamać hegemonię płockiej Petrochemii na krajowym rynku. Zakładano więc, że Gdańsk otrzyma ok. 200 stacji CPN i z takim wianem zostanie sprzedany inwestorowi strategicznemu.

Tak się jednak nie stało. Gdańsk nie dostał obiecanych stacji, bo bano się drażnić związkowców z CPN i tak już wystarczająco niezadowolonych z planów inkorporacji ich firmy do Polskiego Koncernu Naftowego. Zainteresowanie rafinerią wykazało wprawdzie kilka wielkich koncernów naftowych, jednak przetarg zorganizowany przez Naftę Polską, państwową spółkę prowadzącą prywatyzację sektora naftowego, nie przyniósł rezultatów. Do ostatniego etapu doszedł tylko jeden kandydat, fiński koncern Neste, a jego ofertę (100 mln dolarów) w Nafcie Polskiej uznano za śmiesznie niską i odrzucono.

W dokumencie przedstawionym Radzie Ministrów Emil Wąsacz przyznaje, że zainteresowanie Gdańskiem jest wciąż niewielkie. – Trudno się temu dziwić – komentuje Andrzej Szczęśniak prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. – Prywatyzacja Rafinerii Gdańskiej jest spóźniona o kilka lat. Dziś trzeba za wszelką cenę szukać inwestora strategicznego i nie targować się zbytnio. Firma jest bardzo zadłużona, pozbawiona sieci sprzedaży, zaś rynek pod absolutną dominacją Polskiego Koncernu Naftowego. To nie są zachęcające warunki dla inwestorów branżowych, a jeszcze bardziej giełdowych.

Polityka 14.2000 (2239) z dnia 01.04.2000; Gospodarka; s. 58
Reklama