Archiwum Polityki

Nie takie rzeczy zobaczycie

Edward Ochab stwarza pewien kłopot. Trudno go dziś uznać za wzór niezłomnej postawy, a jednak dał jej dowód w marcu 1968 r. Zastanawia źródło niepokorności w człowieku uczestniczącym przez lata we władzach komunistycznych, bezwzględnych i dyktatorskich, gdzie wszelkich rozterek moralnych – o ile w ogóle je miał – wyzbyć się musiał natychmiast.

Leopold Tyrmand w „Dzienniku 1954” tak pisał o Edwardzie Ochabie: „The strong man of the party, zwalisty, ciężki rzeźnik o mięsistej, odpychająco ograniczonej twarzy polskiego kołtuna”. Ochaba uważano za stalinistę, dogmatyka, ślepego na zło, które lęgło się wokół. – Wierny partii aż do bólu. Ma mentalność kapepowską – mówiono o takich jak on.

Stalin powiedział o nim „charoszyj i zubastyj bolszewik”. To wystarczyło – uchodził za następcę Bolesława Bieruta.

Polityka 14.2000 (2239) z dnia 01.04.2000; Historia; s. 64