Archiwum Polityki

Mydło, powidło, czujne oko

Fortuny czołówki polskiego biznesu wypączkowały z firm polonijnych w latach 80. Beton partyjny w tym okrawku rynku widział zagrożenie dla socjalizmu. Dziś z przecieków dowiadujemy się, że środowisko firm polonijnych powiązane było ze służbami specjalnymi.

Na pomysł, żeby zapraszać do inwestowania w Polsce polonusów, którzy dorobili się na Zachodzie, wpadła ekipa Edwarda Gierka. Gierek, sam po latach emigracji w Belgii, chciał pokazać, że kraj otwiera się na Polonię. A raczej na jej pieniądze. Chociaż bowiem za uzyskane z Zachodu kredyty wybudowano kilka wielkich fabryk, zaczęły rozwiewać się nadzieje, że spłaci się dług wytwarzanymi przez nie produktami. To co Gierek już przeczuwał, za Jaruzelskiego stało się ponurą codziennością – państwowa gospodarka przestała być wydolna.

Polityka 47.2006 (2581) z dnia 25.11.2006; Gospodarka; s. 44