Archiwum Polityki

Za metą

Byli wielcy. Ich występami żyła cała Polska. Zdobywali medale mistrzostw świata, Europy i spartakiad. Zabrakło tego jednego: olimpijskiego krążka gwarantującego dożywotnią państwową emeryturę. Zakopiańscy tytani nart żyją dziś w biedzie i zapomnieniu.

Sport w Zakopanem zrodził się z biedy i góralskiej dumy. Silnego pragnienia, żeby się wybić, wdrapać na górę. Józef Daniel-Gąsienica, dziś lat 62, specjalista w kombinacji norweskiej, mówi o tym przeżuwając chleb z salcesonem w rodzinnym domu na Krzeptówkach. Częściej można go spotkać pod tutejszym sklepem, gdy ma trochę pieniędzy i towarzystwo. W zgodnej opinii był najzdolniejszym z pięciorga sportowego rodzeństwa. Starsi bracia, Andrzej i Franciszek, uprawiali skoki narciarskie.

Polityka 47.2006 (2581) z dnia 25.11.2006; Na własne oczy; s. 118
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >