Archiwum Polityki

Wiersze zrozumiałe

„Miłosza jak ogarnąć?” – pyta retorycznie we wstępie do swych esejów o autorze „Trzech zim” Jan Błoński. Rzeczywiście: imponujący dorobek, oszałamiające bogactwo tematów, literacka wszechstronność, zagwarantowane miejsce w kulturze. Jednak najnowsza książka – tomik „To” – znów pokazuje nam Czesława Miłosza w najbliższym mu z żywiołów – w żywiole poezji.

Kłopot z pisarstwem autora „Rodzinnej Europy” to kłopot nadmiaru (nie mówiąc już o skali i horyzontach intelektualnych). Każdą nową książkę należałoby przecież czytać w kontekście wszystkich pozostałych, a jest to wszak niemożliwością. W dodatku ta paraliżująca wielu komentatorów świadomość, że mamy do czynienia z Noblistą, być może najwybitniejszym – i wciąż czynnym – polskim pisarzem XX wieku. Werdykt Akademii w 1980 roku wcale bowiem nie zwieńczył wysiłku twórczego Miłosza.

Polityka 39.2000 (2264) z dnia 23.09.2000; Kultura; s. 55