Archiwum Polityki

Zimny raj

Akcja powieści Włodzimierza Kowalewskiego „Bóg zapłacz!” dzieje się w 2047 r. Miejscem akcji jest Warszawa. Rzeczywistość wygląda tak: polityka nikomu nie wadzi, gospodarka rozwija się nieprzerwanie. Opieka państwa jest wszechobecna i skuteczna, a wyższe potrzeby duchowe zaspokaja Kościół Uniwersalistów, który z pełnym profesjonalizmem świadczy wszelkie usługi religijne. Życie, jak parking, stało się płatne i strzeżone.

Ten „nowy, wspaniały świat” jest dziełem pokolenia, które przyszło po hipisach realnego socjalizmu i po generacji stanu wojennego. Zwycięzcy prezentują się jak sklonowana armia Arturów (z Mrożkowego „Tanga”), ale już wyzbytych idealizmu, całkowicie pragmatycznych i nastawionych na życiowe zwycięstwo. Jaki może być ich stosunek do pokoleń poprzednich? Zasadniczo lekceważący, pogardliwy, w najlepszym razie – protekcjonalny. Niekiedy jednak pełen irytacji, zwłaszcza gdy któryś z mamutów przywlecze się ze swoimi kłopotami.

Polityka 36.2000 (2261) z dnia 02.09.2000; Kultura; s. 46