Archiwum Polityki

Misja zbyt dobrze wykonana

Sensacja sezonu letniego: „Mission: Impossible-2”, mimo olśniewającej wyczynowości czy raczej właśnie z jej powodu, wyłania pytanie o przyszłość wielkiego spektaklu filmowego. Doszedł on do nieograniczonych możliwości technicznych, które jednak, o paradoksie! stanowią też jego impas. Autorzy „M:I-2” próbują z niego wybrnąć; czy im się to udaje?

„Mission: Impossible-2” jest thrillerem i należy do gatunków, które dzięki elektronice uzyskały nieograniczone szanse widowiskowe; drugim jest science fiction. Jednak obydwa znalazły się na rozdrożu i obydwa bezradnie próbują kolejnego ruchu. Wyprawy na gwiazdy oraz wojny w galaktykach, ten Kosmos, który powinien nie mieć końca, wygląda na ekranie coraz bardziej ograniczony, ciągle taki sam i wstyd powiedzieć, monotonny. Zaś bohaterzy thrillera przekroczyli granice prawdopodobieństwa i przewyższyli nawet postaci kreskówek animowanych, których żadna katastrofa nie potrafi rozgnieść, i widzowie z obojętnością oczekują, że ich faworyt wyjdzie z wybuchu wulkanu czy eksplozji atomowej z miną zadowoloną, do której się przyzwyczaili.

Polityka 35.2000 (2260) z dnia 26.08.2000; Kultura; s. 49