Archiwum Polityki

Kłopoty z pamięcią

Odnaleziony przypadkowo Andras Tamas, ostatni jeniec II wojny światowej, został w sierpniu sprowadzony z Rosji do ojczystych Węgier. Po czterech tygodniach leczenia 75-letniego pacjenta doprowadzono do zdrowia. Zaczął mówić i przypominać sobie przeszłość. Razem z nim przypominają sobie swą prawdziwą historię Węgrzy.

Delegowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej ppłk Laszlo Erdos wyciągnął z torby butelkę, nalał po kropelce i dał skosztować przywiezionemu miesiąc wcześniej z Rosji staruszkowi, pacjentowi Państwowego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Budapeszcie. – To śliwowica i zapewne z moich stron – odpowiedział po skosztowaniu trunku.

Podpułkownik Erdos wyjął następnie furażerkę węgierskich wojsk z okresu wojny. Tamas wielokrotnie ją przymierzył i stwierdził, że choć pasuje, to przecież nie jest jego czapką. Następnie wyraził żal, iż pułkownik nie przyniósł jego prawej nogi, którą trzy lata temu amputowano mu w Rosji. – Rozpoznałbym ją z miejsca, a kowal z mojej wsi przylutowałby mi ją z powrotem bezbłędnie!

Dyrektor Instytutu Psychiatrii prof. Andras Veer, który osobiście nadzoruje leczenie, uważa, że właśnie poczucie humoru jest niezwykle optymistycznym sygnałem, który pozwala wierzyć, że pacjent w miarę upływu czasu odzyska pełną świadomość i przypomni sobie swoje losy. Przeszło pół wieku przebywania wśród psychicznie chorych sprawiło bowiem, że oprócz fatalnego stanu zdrowia – całkowita utrata uzębienia, nadciśnienie i zwężenie żył, które było powodem amputacji nogi – nastąpiła u Tamasa zatrata świadomości, refleksów i zakłócenie mowy. W Instytucie Psychiatrii zajęli się nim najlepsi specjaliści, którzy odetchnęli z ulgą, gdy badania tomograficzne wykazały, że mózg pacjenta nie doznał uszkodzeń, które uniemożliwiłyby powrót pamięci. Było to tylko kwestią czasu i cierpliwości. Jak również izolacji pacjenta przed sporą grupą przyszywanych krewnych, a także dziennikarzy, chcących pisać reportaże i kręcić filmy.

Nie zabrakło też polityków, którzy z miejsca chcieli upiec swoją pieczeń. Pierwszy, szeroko uśmiechnięty, wkroczył do separatki chorego wicepremier József Torgyan, lider Partii Niezależnych Rolników, aby uścisnąć dłoń dzielnego żołnierza i oświadczyć, że to co stało się z Andrasem Tamasem, symbolizuje losy wszystkich Węgrów żyjących na ziemiach zabranych ojczyźnie po klęsce w II wojnie światowej.

Polityka 46.2000 (2271) z dnia 11.11.2000; Świat; s. 44
Reklama