Archiwum Polityki

Dwa szatany i Allah

Czy Pan Bóg wie, że ma na ziemi własną partię polityczną? Hassan Nasralla (na zdjęciu w środku), sekretarz Partii Allaha, czyli Hezbollah, jest o tym przekonany. W przemówieniach zawsze powołuje się na błogosławieństwo niebios. Kazania w meczetach, miotacze min i katiusze, frakcja w libańskim parlamencie i sto milionów dolarów płynących co roku z kasy irańskiego skarbu państwa wyniosły marginesowy ruch terrorystyczny do rangi czynnika politycznego, który postawił sobie za cel storpedowanie procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie.

Od kilku miesięcy jednostki Hezbollah umieszczają wyrzutnie rakiet w gęsto zaludnionych wsiach południowego Libanu, często w pobliżu szkół i przychodni, jeszcze częściej w chłopskich zagrodach, gdzieś między oborą a stodołą. Czują się tam bezpiecznie, bo Izrael wstrzymywał się dotychczas od ostrzeliwania tych wsi nawet wówczas, gdy płacił za to wysoką cenę w zabitych i rannych. Nowe instrukcje, wydane pod presją opinii publicznej domagającej się odwetu, nie spowodowały paniki w szeregach Hezbollah.

Polityka 11.2000 (2236) z dnia 11.03.2000; Świat; s. 44