Kwaśniewski był zadowolony z rozmowy z Putinem. Była to pierwsza, choć krótka rozmowa na tym szczeblu od 1998 r. Rosyjski rozmówca nie wspomniał ani o incydencie pod konsulatem rosyjskim w Poznaniu, ani o wydaleniu szpiegów. Rozmówcy powiedzieli też sobie, że mają osobistą rolę do odegrania w poprawie stosunków Polska–Rosja. Zaraz potem jednak prezydent Kwaśniewski pytany przez dziennikarzy w „Sygnałach dnia” powiedział, że rząd Buzka „nie wywiązuje się” z zapowiedzianej jeszcze w exposé rządowym polityki rosyjskiej. Owszem, „wiele trudności wynika z postawy rosyjskiej” – powiedział Kwaśniewski – ale „te dwa lata są zupełnie bez jakichkolwiek inicjatyw politycznych, które ze strony rządu byłyby widoczne”. Minister Geremek skarcił prezydenta. Podkreślił, że polski interes narodowy wymaga mówienia do Rosji jednym głosem. MSZ rozdało prasie całą listę spotkań polsko-rosyjskich i spis spraw niezałatwionych z winy Moskwy (np. Rosja nie ratyfikowała dotąd umowy o ochronie inwestycji, podpisanej jeszcze w 1992 r.).
Prezydent powiedział potem jednak w rozmowie z przedstawicielem „Polityki”, że jego krytyczne słowa „nie dotyczyły MSZ ani Geremka, którego zasługi są nie do podważenia”. Prezydent wie jednak, że inicjatywy ministra na kierunku wschodnim „są uchylane”. Dał do zrozumienia, że brak inicjatywy obciąża premiera. Sam prezydent jako przykład podaje swoją prywatną wizytę na konkursie im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie w 1998 r. (złożoną nie tyle z miłości do muzyki, ile dla stworzenia okazji do rozmowy z Jelcynem) i jest zawiedziony, że premier nie szuka podobnych możliwości. Nawet przeciwnie, niegdyś samolot z premierem w podróży powrotnej z Japonii zatrzymał się w Irkucku, choć może należało wymyślić pretekst do międzylądowania w Moskwie.