Archiwum Polityki

Szaleństwo doktora P.

Jak to możliwe, że ktoś niepoczytalny na tyle, że zwalnia się go od odpowiedzialności sądowej, jest wystarczająco poczytalny, aby operować oczy? Pytanie istotne, gdyż dotyczy byłego ordynatora oddziału okulistyki Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Słupsku, podejrzanego o wymuszanie łapówek.

Pierwszy na ordynatora Wiesława P. doniósł Kazimierz D. Do prokuratury i Okręgowej Izby Lekarskiej. Starszego pana dotknęła zaćma i jaskra. Od doktora Wiesława P. usłyszał, że soczewki są odpłatne, do wyboru po 500, 700 i 1000 zł, na te za 500 zł trzeba czekać rok, a za 1000 zł mogą być od razu. „Ponieważ oczy są bardzo ważnym organem do normalnego funkcjonowania człowieka, to mimo mojej małej renty (900 zł) wyraziłem zgodę na zapłacenie 1000 zł za soczewkę tę najlepszą i bez czekania – napisał do prokuratury pan D.

Polityka 24.2003 (2405) z dnia 14.06.2003; Społeczeństwo; s. 84